|
Większość jabłek i gruszek od wieków przechowywano w różnego rodzaju przechowalniach. Były to oczywiście przechowalnie prymitywne, najczęściej piwnice pod domami albo jaskinie wykopane sztucznie w zboczach skalnych lub ziemnych pieczarach. Potem zaczęto budować specjalne budynki, zwane przechowalniami owoców. Takie przechowalnie buduje się obecnie jeszcze i u nas.
Zasada budowy przechowalni jest następująca. Ściany i strop komory przechowalniczej muszą być dobrze izolowane, żeby nie przepuszczały ciepła ani zimna. Jest to więc gruby mur, pokryty jeszcze materiałami izolacyjnymi. Komora zaopatrzona jest w niewielkie okienka - otwory wentylacyjne. U dołu znajdują się otwory wlotowe, a w stropie otwory wylotowe. Można jedne i drugie zamykać szczelnymi, dobrze izolowanymi klapami czy drzwiczkami.
Jesienią zrywamy jabłka w sadzie i przynosimy je do przechowalni. Na dworze temperatura wynosi 15°C, w komorze przechowalniczej 12°C, ale to jeszcze o wiele za ciepło dla naszych jabłek. Nadchodzi noc, temperatura na dworze nad ranem spadła do 1°C. Otwieramy klapy otworów wentylacyjnych wieczorem, gdy tylko temperatura na zewnątrz spadnie poniżej temperatury w przechowalni. Zimne powietrze wchodzi dolnymi otworami wlotowymi, a cieplejsze uchodzi z komory przez umieszczone w stropie otwory wylotowe. Owoce schładzają się więc mocno do rana. Rano, gdy tylko temperatura na zewnątrz podniesie się do poziomu temperatury w przechowalni, zamykamy szczelnie otwory wentylacyjne.
|