alegro | Kredyty gotówkowe | Pozycjonowanie
| |

Linki

Lecz tradycja humanistyczna
Lecz tradycja humanistyczna chlubi się zwłaszcza tamtymi. Plastyk natomjas.t mógł zawsze działać tylko o tyle, o ile odpowiedział zamówieniu klasztoru, księcia, gildii, kupca. Oczywiście w ramach zamówień istniał pewien margines wolności (nieraz oczekiwano, że malarz lub rzeźbiarz sprawi miłą niespodziankę). Być może walka o rozszerzenie tego marginesu, czy to w warsztatach cechowych, czy w akademickich pracowniach, czy wreszcie wobec klienta, przy robocie, stanowi niemożliwy do szerszego udokumentowania, lecz bardzo istotny wątek dziejów sztuki. Jedno wiemy na pewno: ten margines był w dużej mierze zależny od momentu historycznego i kultury mecenasa. Oczywiście rozumny mecenas liczył się niemal tyleż z poglądami artysty, ile artysta musiał brać pod uwagę jego poglądy, ale ostatecznie zgoda między nimi stanowiła nieodzowny warunek twórczości. Toteż ta zgoda panowała długo i od momentu kiedy malarze wyszli z cechów, by zasilić szeregi ?inteligencji", łaska pańska spływała na twórców najwybitniejszych deszczem nagród i orderów, od Tycjana, kawalera Złotej Ostrogi, do Maneta, kawalera (po jakże długich staraniach) Legii Honorowej. Nie widzę w tym fakcie nic uwłaczającego i zastanowiło mnie, że kiedy zwróciłem nań uwagę kilku malarzy z różnych pokoleń i z bardzo różnych ugrupowań artystycznych, wszyscy zrobili taką minę, jaką by mógł zrobić przedwojenny hrabia, gdyby mu powiedzieć, że jego prababka była pomywaczką.
 
| |
| |