| Moim zdaniem w owej atmosferze |
| Moim zdaniem w owej atmosferze Iłknpiańskiej, tak prawdziwie ukazanej przez Autora, tkwią korzenie ftiuily nie przezwyciężonej boyishness tej dwójki, co została w Polsce. W środowisku uniwersyteckim i artystycznym Krakowa sprzed pierwszej Wojny Estreicher obraca się jak w domu (choć był wtedy dzieckiem), toteż IM każdym kroku uczymy się odeń mnóstwa interesujących rzeczy - t w dodatku oglądamy fotografię pojedynku Chwistka z Borkowskim, czemu przypatruje się Wieniawa! Wspaniałe. Dzieje formizmu - opisane allegro tum) brio - kończą się taką ciekawą uwagą: ?Narodziny formizmu przeszły tllc zauważone przez pisarzy i artystów Młodej Polski, którzy wtedy niemal WK/.yscy mieszkali i działali w Krakowie" (s. 127). I powojenne krakowskie wydarzenia barwnie odnotowuje Estreicher: doskonały jest opis premiery Tumora Mózgowicza (s. 173), wiele daje <|n myślenia smutna kronika napaści na futurystów i formistów, oburzeń, konfiskat (s.181-2), ale trudno uwierzyć cytowanemu Winklerowi, że młodzi nowatorzy pragnęli tylko ?pracować w ciszy i spokoju nad po- f llcbieniem i utrwaleniem zdobyczy nowej sztuki" (s. 182). Nie! to nie tyl y takie baranki. Ani Bruno Jasieński, ani Młodożeniec, ani Anatol Htcrn, ani Witkacy, ani Zamoyski, ani sam Chwistek wcale nie marzyli u ciszy i spokoju: wręcz przeciwnie. |