|
Przykładów nie warto mnożyć,
juk się Ameryka Europie rewanżuje, to widzimy dziś na każdej wystawie.
Nie mówiąc o sztuce pop czy happeningach, choćby dzieła tegoż Ellswortha
Kelly czy Franka Stelli sprzed lat dziesięciu (które by znów nie powstały
bez odkryć Mondriana czy później Vasarely'ego) w iluż to wcieleniach
wracają na krakowskiej Biennale grafiki 1972. Amerykańskie amplifikacje
weszły w normalny krwiobieg współczesnej sztuki globalnej.
Jednak istotna niepowtarzalność dadaizmu i jego pomysłów, a także trudność
kontynuowania drogi wielkich abstrakcjonistów, wynika nie tylko z jedynej
wówczas chwili historycznej. Wynika także z tego, że zarówno niektóre
il/ieła abstrakcyjne z pierwszej ćwierci wieku, jak i niektóre kluczowe mani-
leHincje dadaistyczne były ważne nie tyle same w sobie, ile jako punkty
dojścia karkołomnej wspinaczki duchowej, ilustracje oszałamiających pro-
renów intelektualnych, encefalogramy zawrotnie śmiałych przemyśleń. To
lent dopełnienie postawionej przed chwilą tezy (lub raczej hipotezy): że
właśnie intelektualizm centralnych zjawisk w sztuce tamtych lat dopro-
wadził ją do krańca, poza którym kontynuacja bywa złudą. Bowiem obraz,
l?V
|